iPad mini

W dniu premiery wybrałem się do najbliższego sklepu z urządzeniami Apple. Niestety był to drugi listopad i całkowicie zapomniałem z wprowadzonych zmianach w organizacji ruchu. Moja podróż do sklepu zwykle zajmuje ok 10 min. tego dnia spędziłem w samochodzie prawie godzinę. W trakcie „toczenia się” w stronę iSpotu myślałem o rezygnacji z tej wycieczki, ale ciekawość była silniejsza.

Wchodząc do iSpotu byłem zaskoczony, że prawie nikogo w nim nie było. Spokojnie mogłem pobawić się nowym urządzeniem. iPad mini jest bardzo lekki, możemy go swobodnie objąć jedną ręką. Jakość wykonania jak zawsze jest na najwyższym poziomie. Tak jak w większym bracie cały tył jest wykonany z aluminium. Przód iPada mini jest pokryty szkłem, to co się rzuca w oczy to dużo mniejsza ramka wokół ekranu. Na wystawie były tylko czarne egzemplarze, podobno bardzo ciężko dostępne są białe. Odcień aluminium jest taki sam jak w iPhonie 5.

Jeśli chodzi o wrażenia z użytkowania, byłem pozytywnie zaskoczony. Osobiście używam iPada 2 i miałem wrażenie, że ten mini działa troszkę szybciej od dwójki. Może jest to spowodowane, że u siebie mam otwartych bardzo dużo aplikacji. Jakość ekranu jest zadowalające, niektórzy strasznie narzekają na brak retiny, ale moim zdaniem gdyby iPad mini otrzymał retinę, po pierwsze byłby dużo droższy, a po drugie stałby się konkurentem większego brata.

Na dzień dzisiejszy nie widzę zastosowania iPada mini u siebie. Bardzo często tablet zastępuje mi komputer i wolę mieć większą przekątną ekranu niż 7,9″.

iPad mini będzie bił rekordy sprzedaży, ponieważ decydując się na prezent dla dziecka rodzic będzie kierował się ceną. Jeśli w iPadzie i iPadzie mini możemy robić wszystko to samo, to po co przepłacać. Także mogą się tym urządzeniem zainteresować szkoły, gdyby tylko pojawiły się książki w formie elektronicznej można byłoby każdemu uczniowi sprawić taki tablet i nie musiałby dźwigać ze sobą tony książek tylko iPada mini.